poniedziałek, 23 lutego 2009

Wiosenna opowieść...

Był sobie pewnego razu krowi placek. Sam nie wiedział skąd się wziął. Sam nie wiedział dlaczego. Po prostu pewnego razu stała się jasnosć i coś plasknęło. Najbpierw zrobiło się chłodno, ale zaraz znowu cieplutko.

Placek narodził się w słoneczny wiosenny dzień na polnej drodze. Oczywiście nie wiedział, że to polna droga. Nic nie wiedział. Leżał sobie oślepiony światłem wiosennego słońca i z każdą minutą coraz bardziej przyzwyczajał się do światła. Drżenie ziemi było coraz słabsze (krowa już odeszła). W górze słychać było szczebiot skowronka.

Placek leżał bezradnie, ogrzewany słonecznymi promieniami. Przyzwyczaił się już do tego światła i rozejrzał się dokoła. Leżał na piaszczystej, żółtej drodze. Po obu stronach drogi wznosiły się kępy zielonej trawy. Powyżej białe chmurki z wolna przesuwały się po błękitnym niebie. To właśnie ten lekki wiosenny wietrzyk i słoneczko powoli osuszało krowi placek.

Placek przymknął oczy i wsłuchał się w śpiew skowronka, który krążył po niebie miedzy chmurkami...

EPILOG

W Afryce krowie placki są bardz pożyteczne. Buduje się z nich domy i wykorzystuje jako paliwo.

A jednak życie polskiego krowiego placka jest o wiele bardziej romantyczne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz